Spotkanie ze śmiercią  – refleksje o śmierci i żałobie

Śmierć jest częścią życia. Zdarza się, że zderzamy się z nią, czasem mijamy bez konsekwencji, kiedy umiera ktoś z kimś nie zbudowaliśmy relacji. Innym razem mierzymy przez jakiś czas z niepewnością w czasie diagnostyki, podczas procedur medycznych i leczenia, przy różnych wypadkach albo kryzysach zdrowotnych i bywa, że zatrzymujemy przy niej (z ryzykiem utraty zdrowia i życia) na dłużej, a bywa i tak, że zostajemy z nią do końca z zaskoczeniem, niedosytem i żalem tych, co zostają.

W różnych momentach życia zbliżamy się do niej w swoich osobistych potyczkach, czasem towarzysząc bliskiej osobie w jej zmaganiach albo tak jak wczoraj – w setkach wspomnień, pożegnań, czułych słów w kierunku kogoś rozpoznawalnego i trochę znanego z tego, co robił.

Choroby są przystankami w życiu albo trasami od jednego przystanku do innego. Czasem transport, z którego korzystamy wywozi na krańcówkę i zamyka możliwość powrotu.

Różne mam skojarzenia i myśli od wczoraj. Wskakują wspomnienia, bo przecież zbieram na swojej drodze przez życie różne spotkania ze śmiercią, smutkiem, bólem po stracie kogoś bliskiego i żałobą. Za każdym razem to mocny i czuły moment zatrzymania i zadumy. Nad kruchością życia. Nad czasem i tym jak z niego korzystamy. Nad tym, co jest ważne i czy jest ważne. Nad tym gdzie idę i po co. 

Mam słabość do pewnego rodzaju kpiny z rzeczywistości i dystansu do siebie jaki Joanna Kołaczkowska wnosiła do naszego życia, lekki i prawdziwy rodzaj poważnej niepoważności. Kupiła mnie swoim sposobem bycia, nie jako hrabina kabaretowej sceny, bo znam ją z Mówi się, czyli z duetu z Szymonem Majewskim i z duetu z Filipem Cembalą – z rozmów czasem niezgrabnych, pozornie dziwacznych albo odrobinę absurdalnych, a jednak prawdziwie oddających nasze zwykłe codzienne głupoty, wpadki i niedoskonałości.

Odchodzi osoba, zostają po niej ślady różne. Wspomnienia, niedokończone rozmowy, projekty, pustka w relacjach, plany, które już się nie dopełnią, meble, zapiski, zdjęcia i wszystko to co gromadziła – rzeczy, o które dbała i które były dla niej ważne, słowa jakie wypowiadała na dzień dobry, czy dobranoc – do kogoś i komuś. Z kimś dzieliła projekty, życie, coś budowała. 

To trudne. Ludzie zostają. 

Zaskoczeni kolejnym dniem, tygodniem, czasem jaki już jest inny, z brakiem i pustką po tym co było do tej pory. A przecież życie płynie dalej…

To trudne, uczyć się świata bez osoby, bo jej już nie ma. 

Zaczynać dzień inaczej, ale jak? Siadać do stołu – ale jak? Żyć dalej, nie wiadomo jak…

Do niesienia straty potrzeba tak wiele. Ci co zostają potrzebują czasem „całej wioski” by unieść życie dalej. By je znieść i stawiać czoła pustce jaka nastaje. By budować nowy, nieznany czas. 

Osoby w żałobie są obok nas. Potrzebują ludzi, ich życzliwej troski, dobrego słowa, by mogli nieść swoją rozpacz, żałobę, stratę i iść powoli do przodu. 

O autorze
Beata
Muszyńska-Dębska

Na skróty

Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Zobacz naszą politykę prywatności.

Psychoterapia indywidualna

To spotkanie dwóch osób, klienta z terapeutą.

Po co?

To spotkanie w trakcie którego klient może ujawnić swoje myśli i przeżycia, poruszać krępujące go tematy. Zadaniem terapeuty jest je przyjąć w sposób nieoceniający i wspólnie z klientem przyglądać się wszystkiemu co się pojawia, szukając zrozumienia, odkrywając powtarzające się wzorce postępowania, które mogą być powodem trudności klienta w codziennym życiu, relacjach, pracy.

Czego możesz się spodziewać?

Umawiasz się na konsultację lub konsultacje; jedno, dwa lub trzy pierwsze spotkania służą i Tobie i terapeucie na:

Kiedy?

Newsletter 2023