Jedną z najważniejszych potrzeb człowieka jest potrzeba przynależności. Realizujemy ją w obecnych czasach na różne sposoby, nie zawsze takie, które faktycznie nam służą… 

Mamy do dyspozycji różne ułatwiacze kontaktu z ludźmi. Komunikatory mniej lub bardziej popularne, sieci społecznościowe zawodowe, prywatne, maile, sms-y, Instagram, chat-y, snap-chat, grupy tematyczne do których dołączamy lub je zakładamy. Szukając informacji, inspiracji, wsparcia, przynależymy do wielu grup, często takich, w których żadnej osoby nie spotkaliśmy osobiście i być może nigdy nie spotkamy. Bywa, że jesteśmy w tych samych grupach z osobami z różnych miejsc na świecie i to jest niesamowite i cudowne, bo jest możliwe i przełamuje wiele barier: odległości, języka, hierarchii społecznej, innej kultury…

Co jednak się dzieje w momencie, kiedy potrzebujemy bliskości i ciepła drugiego człowieka, jego rzeczywistej pomocy, podpory, bycia obok, wspólnie wypitej herbaty, patrzenia na tą samą ścieżkę w parku, spaceru leśną drogą czy wymiany doświadczeń po to by dokonywać swoich wyborów ze wsparciem tych, którzy mają podobne historie?

Czy możemy zamienić rzeczywisty kontakt z drugim człowiekiem, z jego niedoskonałościami i prawdziwym współuczestniczeniem w naszym życiu na kontakty wirtualne z wieloma osobami? Często te wirtualne kontakty wydarzają się natychmiast, czy są jednak autentyczne? Kontakt na łączach telefonu, internetu może być bliski, intymny wręcz, pozbawiony jest jednak dotyku, zapachu, możliwości otarcia łez, czy wspólnego pójścia do kina. 

Żyjemy w świecie, gdzie wszystko dzieje się szybko, intensywnie i wiele/wielu z nas ma po kilkudziesięciu znajomych na facebook’u, albo jeszcze więcej. Rzadko kiedy funkcjonujemy bez telefonu, który porządkuje nasze życie. Załatwiamy każdego dnia wiele spraw, a im szybciej tym lepiej. Jesteśmy skuteczni, samodzielni. 

Funkcjonujemy w rodzinach nuklearnych, rodzice z dziećmi, a z pozostałymi członkami rodziny spotkamy się przy świątecznym stole. Czasami niewiele nawet o sobie wiemy. Tymczasem w przeszłości tej dawnej i całkiem niedawnej funkcjonowaliśmy we wspólnotach wzajemnie się wspierając, dbając o siebie i wychowując razem przyszłe pokolenia. Przy wszystkich istotnych wydarzeniach czy momentach w życiu pojedynczej osoby, uczestniczyła cała społeczność lub jej istotna część, po to właśnie, by współuczestniczyć w przeżywaniu tego zdarzenia, zmiany i być we wspólnym jej dokonaniu się w najlepszy dla jednostki sposób. Po co? By najlepiej jak może poradziła sobie z tym co się dzieje, a jeśli nie wie jak, czuje się zagubiona, zaniepokojona, słaba, by mogła sięgnąć po pomoc, radę, dobre słowo i zaczerpnąć z mądrości i doświadczeń tych, którzy przeżyli takie same lub podobne doświadczenia i są gotowi/gotowe dzielić się swoją mądrością. W grupie zbiorowej mądrości jest wszystko, wiele różnych przeżyć i konkretnych sposobów działania i reakcji, a przede wszystkim ogrom zrozumienia i chęć realnego wsparcia. Kiedy to się przydaje? Przy takich wydarzeniach życiowych jak narodziny dziecka, wejście w dorosłość, ślub, śmierć bliskiej osoby, choroba, radość z sukcesu, i wszelkie bardziej lub mniej ważne zmiany.


Jesteśmy istotami społecznymi
i poza budowaniem własnej niezależności i indywidualności potrzebujemy wzajemnych relacji, przynależności do wspólnoty, która daje poczucie bezpieczeństwa i oparcie w trudnych chwilach, a w momentach radości pozwala na wspólne świętowanie i zabawę.

Tak jak ludzie i drzewa są istotami społecznymi. Dlaczego?

„Powody są identyczne z tymi, którymi kierują się ludzkie społeczności- razem łatwiej sobie radzić. Drzewo nie jest lasem, samo nie wytworzy lokalnego, zrównoważonego klimatu, jest bez reszty wydane na pastwę wiatru i pogody. Natomiast wiele drzew razem tworzy ekosystem, który łagodzi skutki skrajnych upałów i mrozów, gromadzi dużą ilość wody i produkuje bardzo wilgotne powietrze. W takim środowisku drzewa mogą rosnąć bezpiecznie i dożywać matuzalemowego wieku. By to osiągnąć społeczność musi za wszelką cenę trzymać się razem. (…) A zatem każde drzewo jest cenne dla społeczności.” fragment z książki „Sekretne życie drzew” Peter Wohlleben

Drzewa tworzą wspólnoty, komunikują się między sobą i to pozwala im trwać i utrzymywać optymalne warunki do życia. W różnych momentach historii ludzie tworzyli wspólnoty, bo w połączeniu ze sobą, razem lepiej się żyje.

Na początku 90-tych lat w Polsce zaczęła odżywać idea kręgów kobiet w Polsce dzięki taki kobietom jak Tanna Jakubowicz-Mount – psychoterapeutka, inicjatorka i propagatorka kręgów w Polsce. Jest ona również przedstawicielką Kręgu Starszyzny Kobiet. podkreśla, że nadszedł czas kobiet, ich większego uczestnictwa w świecie, dbałości i powrotu do traktowania matki ziemi z należytą godnością i szacunkiem. Szczególnie ważne wydaje się takie podejście do Świata w czasie zmian klimatu spowodowanego dewastacją natury przez człowieka.

Drugą ważną kobietą, która przyczyniła się do przywołania idei i powstawania kręgów kobiecych w Polsce jest Maria Ela Ziemkiewicz (Lewańska), przetłumaczyła książkę „13 pierwotnych Matek Klanowych” napisaną przez psychoanalityczkę Jungowską – Jamie Sams.

Poniżej wybrany fragment wywiadu pt: „Szacunek należy się wszystkim. Rozmowa z Marią Elą Lewańską zamieszczonego w miesięczniku Dzikie Życie” we wrześniu 2014 (9/243 2014)

„Ludzie od zarania dziejów siadali w kręgach, często wokół ognia. Jest coś magicznego w kręgu. Jako figura geometryczna zawiera więcej przestrzeni niż jakikolwiek inny kształt. Sam krąg przedstawia święty symbol, który był uznawany i szanowany przez wszelkie ludzkie grupy i przez wszystkie czasy. Wszystko podąża po kręgu – gwiazdy i planety, Słońce i Księżyc, pory dnia i nocy (od wschodu do wschodu słońca), pory roku (a z nimi cykle życia w świecie przyrody), etapy życia człowieka (narodziny, wzrastanie, starość, śmierć i odrodzenie), a także różne wewnętrzne aspekty naszej psychiki.

Gdy siadamy w kręgu i zaznaczamy jego centrum, każda z nas jest jednakowo oddalona od środka i wszystkie siedzimy na jednym poziomie, czyli każda jest równa i jednakowo ważna, nie ma hierarchii. W kręgu panuje kilka zasad, które sprawiają, że ta przestrzeń staje się wręcz uzdrawiająca: głos zabieramy po kolei i mówi jedna osoba (mówimy z serca i z własnego doświadczenia), a wszystkie pozostałe słuchają (słuchają sercem, ze zrozumieniem i współczuciem, bez krytykowania i osądzania, z akceptacją); nie udzielamy rad (chyba że na wyraźną prośbę), nie przerywamy i nie wtrącamy uwag; przestrzegamy zasady poufności (nie wynosimy poza krąg tego, co jest mówione w grupie); decyzje podejmujemy jednomyślnie (nie ma decyzji większością głosów, każda potrzeba musi zostać uszanowana).

Gdy krąg tworzą ludzie, których serca są otwarte, współodczuwające, których umysły są wyciszone bez wewnętrznego trajkotania, bez oceniania czy porównywania, i których intencją jest współpraca i dzielenie się – staje się on kręgiem uzdrawiającym, kręgiem, w którym pozwalamy sobie na łzy oczyszczenia, na łagodność wobec siebie, na dziki taniec, na chwilę ciszy, by pobyć ze sobą – na to, aby być SOBĄ w pełni.

Gdy pojawia się jakiś problem, w kręgu możemy go zobaczyć z wielu perspektyw i z różnych punktów widzenia, a wtedy rozwiązanie przychodzi łatwo, rada jest mądrzejsza.”

Kręgi Kobiet powstają na świecie i w Polsce. Wydają się być z jednej strony sięganiem do tego, co się sprawdzało dawniej, do starych tradycji różnych kultur, także słowiańskich, z drugiej odpowiedzią,
„lekarstwem” na poczucie odseparowania, odłączenia i samotności, które stało się częścią naszych czasów. W kręgu każdy jest jednocześnie osobą, która daje i może brać. Czas, zaangażowanie, swoją historię, autentyczność i otwartość na drugą osobę.

Autorka tekstu:  Beata Muszyńska-Dębska

W naszym ośrodku w każdy ostatni poniedziałek miesiąca zapraszamy na spotkania Kobiet w Kręgu:

Zdjęcia z pixabay.com

Leave a Reply